Bo lubię… (nie)zdrowo żyć

0
203

Mam nadzieję. że ten tytuł Was zaintrygował i przeczytacie post do końca.

Bo lubię… (nie)zdrowo żyć będzie tak naprawdę o tym, jak zmieniało się moje życie. Sport to zdrowie i dlatego zaczęłam trenować curling. Okazało się, że nie niezbyt mocno wpływa na moją kondycję i sylwetkę. Ale ponieważ sprawiało mi to wielką frajdę, trenowałam przez pięć lat. Kolejnym sportem, który mnie bardzo zaintrygował była capoeira – dzięki niej poprawiłam swoją kondycję i wysmukliłam ciało, ale przede wszystkim wpłynęła na moje zdrowie: czułam się lepiej, miałam więcej energii. Nazywam to zdrowiem zewnętrznym.

Chcę wam również opowiedzieć o tym, co nazywam zdrowiem wewnętrznym, czyli wszystkim tym, co się dzieje we wnętrzu mojego organizmu i co ma to wnętrze wpływ. Zanieczyszczenia oraz modyfikowana żywność powodują, że nasze organizmy uodparniają się na wszelkiego rodzaju wirusy, ponieważ brakuje im mikro- i makroelementów. Postanowiłam więc zadbać również o wewnętrzne zdrowie. Uznałam, że dostarczę swojemu organizmowi niezbędnych mikro- i makroelementów, a żeby to osiągnąć podpytałam ekspertów. Jednym z nich jest dr Kardasz, który podzielił metabolizm na dzień i na noc, a to spowodowało, że przygotowywał odpowiednie proporcje makro- i mikroelementów. Dlatego w ciągu dnia dostajemy odpowiednią dawkę tych cennych składników zawartych w suplemencie na dzień. Pobudza on nasze komórki do życia, dodaje energii, można również zaobserwować „rozjaśnienie umysłu”, co dodaje bystrości w postrzeganiu świata. Na noc potrzebujemy suplementu, który nas wyciszy i przygotuje organizm do dobrego snu, aby był bardzo efektywny i nieprzerwany, bez budzenia się z natłokiem myśli. To jest właśnie ta część, która dotyczy mojego zdrowia wewnętrznego.

Idąc za ciosem postanowiłam, że będę również żyła w zdrowym otoczeniu. Konsekwencją jest wyeliminowanie detergentów. Zaczęłam używać czyścików i czystej wody, które pozwalają mi na rezygnację z chemii używanej przy sprzątaniu mieszkania – miejsca, w którym przebywam najczęściej. Sprzątając i używając np. domestosa pozwalamy, aby nasza skóra i układ oddechowy wchłaniały te szkodliwe dla organizmu substancje. Dlatego się ich pozbyłam.
Tytuł Bo lubię (nie)zdrowo żyć jest przekorny. Swoje zdrowe życie rozpoczęłam od przygody z curlingiem i capoeirą, a dzisiaj codziennie rano wstaję i robię trzy serie po dwadzieścia przysiadów, trzy serie po dwadzieścia brzuszków i trzy serie po dziesięć pompek – to wpływa na moje zdrowie fizyczne.

Stosuję też suplementy – a to z kolei dostarcza mojemu organizmowi mikro- i makroelementów niezbędnych dla organizmu. Staram się również wyeliminować z mojego życia i otoczenia wszystko, co jest szkodliwe dla zdrowia i samopoczucia.

Bo lubię (nie)zdrowo żyć.

Poprzedni artykułCzy 15 tysięcy miesięcznie to cel finansowy na miarę Twoich możliwości?
Następny artykułNajłatwiej pomagać zdjęciu
Sylwia Branczewska
Czym się zajmuję? Rozbudzam apetyt… apetyt na życie. W każdym z nas tkwią pokłady niewykorzystanych możliwości. W pracy z ludźmi odkrywam uśpione talenty, umiejętności i kompetencje. Wspieram w momentach zwątpienia i pokazuję drogę, czasami wyboistą, czasami burzliwą a czasami prostą i słoneczną, ale ukrytą za zasłoną marudzenia i obawy przed innością. Obecnie uczestniczę w projekcie wdrożenia nowego rozwiązania do rozliczeń w branży turystycznej, wspierając swoim wieloletnim doświadczeniem portal Wakacje.pl. Jestem również wykładowcą w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku w tematyce rachunkowości finansowej. Dla tych, którzy lubią certyfikaty i dyplomy napomknę, że jestem certyfikowanym księgowym oraz dyplomowanym coach’em.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here